
Sesja Anety i Shona to efekt spontanicznego „wpadnijcie na moje baby shower”. Pozostało tylko wziąć kilka dni urlopu i zarezerwować bilety na city break w Chicago.
I oto są: ujęcia będące jednocześnie pamiątką na lata i prezentem od cioci z Polski dla rodziców oraz nowego członka rodziny. Na sesję mieliśmy dosłownie 15 minut, gdyż za chwilę miał się zacząć baby shower – tradycyjna amerykańska impreza poprzedzająca powitanie na świecie noworodka. Tam też nie zabrakło moich trzech groszy,
ale o tym w następnym wpisie. Stay tuned!

