Poniższe zdjęcia są efektem jednego z trudniejszych wyzwań fotograficznych. Bo jak zorganizować sesję zdjęciową z brzuszkiem w roli głównej bez studia w środku zimy? Nie jestem fanką udawania lata, kiedy w praktyce jest pierońsko zimno, tym bardziej, gdy chodzi o zdrowie mamy i maluszka. Tym samym pomysł ze ściąganiem płaszcza w parku od razu poszedł w odstawkę. Nieskromnie pochwalę się, że nasze „studio” nie dość, że okazało się ogrzewane, to jeszcze totalnie bezpłatne. Kto poznaje miejsce – łapka w górę, a wszystkich zapraszam do oglądnięcia efektów kolejnej pięknej sesji z Klaudią i Kubą <3