Poniżej przedstawiam efekt krótkiego, kwietniowego spaceru po centrum Krakowa. Fakt, ze zdjęć wynika że odwiedziłyśmy z Alą zaczarowany ogród, ale nic bardziej mylnego – poza jednym, ślicznym wiśniowym drzewkiem, okalało nas morze betonu. Jak widać, i z miejskiej dżungli da się wyciągnąć coś romantycznego.

Przy okazji, była to ostatnia sesja robiona moim starym D90, Podczas niej drastycznie przekonałam się, że czas na zmiany. Sesja, której efekt widać poniżej, to jedna z mniej udanych technicznie w moich zasobach, jednak postanowiłam dać jej przestrzeń na tej witrynie, aby oficjalnie i z godnością pożegnać mojego wiernego 10-letniego towarzysza, któremu zdecydowanie należy się emerytura.